Magia wspólnego czytania w ostrowieckiej Miejskiej Bibliotece Publicznej.

 Akcja "Narodowe Czytanie" została zainicjowana w 2012 roku wspólną lekturą "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. W kolejnych latach podczas wydarzenia czytane były m.in. dzieła Aleksandra Fredry, "Trylogia" i "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza, "Lalka" Bolesława Prusa, "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego, "Przedwiośnie" Stefana Żeromskiego, "Balladyna" Juliusza Słowackiego, "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej czy "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej. W ubiegłym roku czytaliśmy poezję Jana Kochanowskiego.

W tym roku lekturą Narodowego Czytania są "Dziady" Adama Mickiewicza. To arcydzieło polskiej literatury romantycznej, w którym uniwersalne prawdy moralne łączą się z tematyką narodowowyzwoleńczą. Dramat ukazuje walkę dobra ze złem, wpisując ją w szerszą perspektywę losów narodu i zmagań Polaków o wolność. Kiedyś "nudy narodowe". Nie czytałam w liceum, ani nawet na studiach, chociaż studiowałam polonistykę😁 Widziałam  kilka razy w teatrze telewizji i dużo fragmentów znałam na pamięć👍👏 Film Lawa, o którym wspomniała Beata, prowadząca imprezę, też oglądałam kilka razy.

Narodowe Czytanie to coś znacznie więcej niż coroczna akcja kulturalna –  to głębokie doświadczenie, które łączy pokolenia, buduje naszą tożsamość i pozwala zatrzymać się w codziennym biegu. Z wiekiem zaczynamy dostrzegać w literaturze cechy, których nie widzieliśmy w dzieciństwie i młodości.

W moim mieście  Miejska Biblioteka Publiczna w Browarze Kultury od lat organizuje  Narodowe Czytanie i nostalgicznie powraca nas na szkolne ławy.  Co roku program staje się bogatszy i przyciąga więcej czytających  i słuchaczy. Czytanie tych samych książek po latach przynosi zupełnie nowe odkrycia, uśmiechamy się do dawnych wspomnień.

Tak, polecam z pełną odpowiedzialnością.

W tym roku imprezę rozpoczął szkolny Teatr Obibok, który parę miesięcy wcześniej wystawiał w mieście Dziady część II i IV. Młodzi aktorzy zgasili światło  i przywitali nas  przysłowiowym cytatem Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, a następnie słynnymi scenami "dziadów"- Kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże. W tej samej nastrojowej atmosferze wystąpiła grupa teatralna UTW. Panie wyróżniały się  ciekawymi strojami i piękną dykcją. Jakby wnukom chciały pokazać piękno języka ojczystego. Widać, że świetnie się bawiły.

.

Cały kraj słuchał tych samych opowieści  Niezależnie od wieku, wszyscy znamy te same cytaty, te same zawołania bohaterów i tę samą historię. Łączy nas wspólny kod kulturowy. Słuchając tych samych słów w Warszawie, Krakowie, małej wsi czy w ośrodkach polonijnych na całym świecie, czujemy, że jesteśmy częścią czegoś większego – jednej wielkiej rodziny o wspólnych korzeniach.

W sali naszej ostrowieckiej biblioteki zasiadali uczniowie,  ich rodzice i dziadkowie. Trzy pokolenia.  Przyszedł pan prezydent miasta,  pani starościna, lokalny senator, członkowie klubu literackiego Aspekt, słuchacze UTW i przedstawiciele różnych grup zawodowych.

Bardzo mi się podobał dobór fragmentów dzieła Mickiewicza przez wykonawców. Np. znakomita interpretacja chłopców ubranych na czarno i Piotrka Koguta w więziennym fragmencie Zemsta zemsta na wroga, 

Grzegorza Gołębiowskiego i kolegi  w kultowym zawołaniu Gustawa Kobieto, puchu marny, 


naszego ostrowieckiego księdza we wspaniałej scenie Widzenie księdza Piotra,

a senatora Rusieckiego, nomen omen w VI scenie Sen senatora Nowosilcowa, scenka zbiorowa młodego licealisty, Basi Bakalarz– Kowalskiej i dyrektora MBP Pawła Górniaka we wzruszającej historii rodziny Cichowskich

 i Doroty Pobratyn w opowieści zbolałej mater dolorosa pani Rollison.

Szkoda, że Wielka Improwizacja zabrzmiała cicho i w dziewczęcym wydaniu.  To jedyne czytanie, które nie przypadło mi do gustu.  Akurat lubię ten słynny monolog Konrada, oprócz fragmentu o mesjanizmie.

To był wspaniały międzypokoleniowy dialog. Narodowe czytanie stało się pięknym rytuałem. Jak się okazuje książka nie jest przeżytkiem. Młodzi ludzie przeżywali swoje wystąpienia. Byli odświętnie ubrani i widać było powagę w ich postawie. Natomiast członkowie teatru Obibok już ze swobodą odgrywali swoje role. Oni na scenie czują się znakomicie.

Imprezę prowadziła pani Beata Pater, jedna z bibliotekarek. Stwarzała bardzo miłą i serdeczną atmosferę. Słuchanie innych, wspólne przeżywanie tekstu – to ciekawa  forma literackiego odpoczynku, zatrzymania się i refleksji nad tym, co w życiu ważne. Biblioteka to najlepsze miejsce do tego. My nie mamy pomnika wieszcza.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ABBA i teatr pamięci. Dancing Queen po sześćdziesiątce.

Echa Edo, przebłyski Meiji- w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej.

Duch Gór w słuchawkach