Na koncercie Haliny Frąckowiak

         No nie wierzę. Aż nie wiem od czego zacząć i uśmiecham się sama do siebie.  

Byłam na koncercie gwiazdy mojego dzieciństwa-  Haliny Frąckowiak, ale ...w kościele. A w mojej głowie Napisz proszę i Za mną nie oglądaj się oraz tamten bigbitowy look młodej dziewczyny w miniówce, która śpiewa z zespołem ABC. Bo moje ABC tak zacząć chcę..

Zdj. ogólnodostępne w sieci.
Od początku. 

Jeden z kościołów w moim mieście pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, w dzielnicy Gutwin, po sportowemu  "goodwin", od lat organizuje  koncerty gwiazd w okresie noworocznym.  Na początku bardzo mnie to zdziwiło, bo słyszałam, że ten  kościół ma lokalizację w dawnym domu prywatnym. I co to za akustyka? Aż w końcu się raz wybrałam, podziwiałam wtedy Miecznikowskiego, Magdę Steczkowską. Bardzo mi się wtedy podobało wspólne kolędowanie,  spotkałam starych znajomych z dzieciństwa., którzy mieszkają w tej dzielnicy. A w tym roku, już  po raz kolejny zaproszono Halina Frąckowiak.


 Miasto zostało zasypane śniegiem, byłam prawie pewna, że mało ludzi pojawi się na koncercie ze względu na tę niesprzyjającą zimową aurę.  A tu niespodzianka. Dziesiątki aut na poboczach,  a kościół pełen ludzi. 

Na początku atmosfera była podniosła i uroczysta. Artystka nawiązuje doskonałą więź z publicznością. Podczas śpiewu spaceruje wzdłuż kościoła i zachęca do śpiewu razem z nią oddając mikrofon niektórym paniom.

Wykonuje pieśni i przeboje o charakterze religijnym oraz piękne interpretacje kolęd i pastorałek., Mizerna cicha,  Wśród nocnej ciszy, Cicha noc, Lulajże Jezuniu, Gdy się Chrystus rodzi. Wspaniały czarujący głos, zawsze ten sam, znany nam od ponad 50 lat. Miedzy jej wykonaniem  słyszymy również  recytacje wierszy Czesława Miłosza "Modlitwa wigilijna" , KK Baczyńskiego  "Aniołowie biali". Tworzy się podniosły, autentycznie wzruszający nastrój, pełen ciepła i duchowej głębi.

 Jestem przekonana, że wierni  przeżywają wieczór pełen zadumy, noworocznej nadziei  i wiary w lepsze jutro. "Astrologowie z Chaldei pamięć złych lat niech uleczą" jak pisał Miłosz. Bez względu na to, czy jesteśmy religijni, czy nie, to stajemy się od urodzenia cząstką tych  obrzędowych tradycji, naszego dziedzictwa i tych kolędowych  śpiewów w zimową ciemną noc.

Ale najlepszy dla mnie był finał, czyli przypomnienie dawnych przebojów, kierowanych do jej pokolenia. Jak powiedziała dla tych, którzy pamiętają ją, gdy była młoda. A ja pamiętam. I zaczęła się wiązanka, Napisz proszę, ja sobie dośpiewywałam uuu, Papierowy księżyc, Bądź gotowy dziś do drogi, Dancing Queen. Pamiętałam jak w latach 70. i 80. szokowała strojem na festiwalach opolskich.

Zdj. ogólnodostępne w sieci. W metalowej kreacji.

 Wolałam ją bigbeatową niż w wersji  pop, bo zawsze preferowałam rock music . Ale Halina jest zawsze pełna wdzięku.

Artystka z niezwykłą klasą balansowała między nostalgią, a radością co sprawiło że publiczność reagowała bardzo żywiołowo, od ciszy, skupienia po gromkie brawa na stojąco. Piosenkarka zdjęła swoje ciepłe zimowe okrycie, i została w białym żakiecie i spodniach. Wszyscy robili jej zdjęcia. Halina Frąckowiak czarowała  nas wszystkich nie tylko kunsztem wokalnym ale i swoją osobowością. Jej krótkie zapowiedzi między utworami, pełne ciepła i życzliwości skróciły dystans i sprawiły, że każdy poczuł się wyjątkowym gościem tego wieczoru. Miałam ochotę tańczyć w tym kościele i rozbierać się z zimowego  płaszcza jak ona. Skromność i autentyczna radość ze śpiewania,  bardzo dobry kontakt z publicznością, to wyróżnia tę wielką damę polskiej piosenki.

Brawom nie było końca. Wspólne odśpiewanie Barki było dużym wzruszeniem dla  uczestników koncertu. A po koncercie czekał na nas wspaniały poczęstunek.  Porcje doskonałego  świątecznego ciasta, napoje i niekończące się rozmowy ze znajomymi.  Doskonała integracja społeczności i przestrzeń dla wszystkich.

Warto było przejechać się zaśnieżonymi ulicami na Gutwin i spędzić czas z gwiazdą czasów dzieciństwa. Wielkie brawa dla organizatorów.


 

 

 

 

 

 

Komentarze

  1. chętnie sobie przypomnę, odświeżę... chyba najbardziej lubiłem ongiś dokonania HF z kapelą SBB... akurat miałem okres istnego świra na punkcie SBB, więc to zestawienie wydawało mi się zawsze nad wyraz trafione i wciąż mi tak raczej zostało...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż RIP bardzo lubił SBB, mieliśmy nawet jakąś płytę z początku lat 80. On z kolegą bawili się w organizację dyskotek pod Rzeszowem w latach 70. Mówił, że zarabiał w ten sposób na zachodnie płyty.Zapomniałam, że HF śpiewała z SBB.
      Fajna babka.

      Usuń
  2. Wielkie brawa i dla ciebie za te relację, pamiętam te wszystkie piosenki, a skoro tyle ludzi się pojawiło, to i dla artystki przyjemne, że jest lubiana nadal!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z córką podjechałyśmy, bo ja chwilowo nie jeżdżę po tym zaśnieżonym mieście, a ona ma w samochodzie lepszy napęd w kołach 🤣
    Pokolenie 60 plus przybyło, a nawet i starsi. Dziwiłam się córce, że chce jechać, ale gdzieś zobaczyła na FB mój komentarz o chęci wybrania się na ten koncert i tak znienacka mnie zabrała. Nawet się trochę spóźniłyśmy, a wyszłyśmy też wcześniej, bo dziecko odbierałyśmy z zajęć. Nie wspomniałam o tym w tej recenzji- refleksji, ale wyszłyśmy w najlepszym dla mnie momencie, gdy śpiewała największe przeboje. Ale już pod koniec. Ciasto wzięłyśmy na wynos 😃 koleżanka mi opowiedziała co było dalej 👍👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto to dodatkowa atrakcja, w końcu jest karnawał, dziękuję za filmik, bardzo sympatycznie było!

      Usuń
  4. Pamiętam te stare piosenki, cudne były.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej skąd znasz tak wiele znanych osób? Począwszy od Izy Trojanowskiej a skończywszy na Halinie Frąckowiak. Ty to musisz obracać się kręgach towarzystwa sceny i areny z Polskiej Muzyki i sztuki :-) Pozdrawiam, SocjoLogia Muzyki :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam bardzo gorący weekend jeszcze z poniedziałkiem. Dwie jednodniowe wycieczki. Urodziny wnuczka i brata.
    U nas są takie kameralne występy gwiazd. Stąd łatwo można z nimi nawiązać kontakt ♥️
    Dla małej dziewczynki jaką byłam w czasach Za mną nie oglądaj się, Halina była wyznacznikiem współczesnej dziewczyny, jak Małgorzata Braunek w filmie Polowanie na muchy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Echa Edo, przebłyski Meiji- w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie- romantyczne memento w ostrowieckiej bibliotece.

Dariusz Miliński- Wystawa Malarstwa i Rysunku w Gryfowie Śląskim.