Grecki ogień w polskim sercu- Katharsis.
Pomyśleć, że parę lat temu kryminałów nie brałam do rąk uważając je za literaturę niższego kalibru. Ale nadszedł czas, około dekadę temu, że nie umiałam się skupić nad klasyczną literaturą piękną. Przytłaczały mnie kłopoty i nieszczęścia, jakie przynosi życie. Sięgnęłam po kryminały i nie żałuję.
Polecam Wam Macieja Siembiedę i wszystkie jego pozycje. To mój prawie krajan z urodzenia, i w podobnym wieku. Od lat mieszka w Sopocie, ale jego studia, wykształcenie praca związana jest z miejscami, gdzie ja również bywałam i studiowałam. Może się mijaliśmy?
Akurat skończyłam czytać "Katharsis", pierwszy tom grecko-polskiej trylogii. Bardzo wzruszyła mnie ta książka, bo akurat znałam losy Greków, którzy przybyli do nas po wojnie, a Zgorzelec, gdzie teraz często bywam, jest dużym ośrodkiem greckiej kultury w Polsce. Nazywany był kiedyś Małymi Atenami.
Opowieść obejmuje burzliwe dzieje Kostasa Tosidosa, greckiego partyzanta, jego syna Janisa – boksera i milicjanta, prowadzącego śledztwo w sprawie przeszłości ojca. Oraz losy "Sacharyny", gdyńskiego przemytnika i gangstera, który przebywał w Grecji w czasie II wojny.
Autor umiejętnie osadza sensacyjną intrygę w realiach greckiej wojny domowej i powojennej Polski. Dokładne opisy, wspaniałe detale prowadzą nas do Salonik, granicy macedońsko– albańskiej, morskiej podróży do Polski– Szczecin, Wolin, Gdynia, do polskich miast-Warszawa, Wrocław, Lądek-Zdrój, a następnie Egipt, Kair i podróż wzdłuż Nilu.
Na wyspę Wolin w pierwszej połowie lat 70. jeździłam na obozy harcerskie i pamiętam stamtąd wojskowe patrole. Lato 1968 roku spędziłam na miesięcznych koloniach w Gdyni. Jako 10-letnia dziewczynka nie byłam świadoma, co się dzieje w Polsce w związku z Izraelem. Natomiast studentów, których ciągle pokazywali w TV, to długo pamiętałam i był taki dowcip w rodzinie. Pytano mnie kim chciałabym zostać, a ja odpowiadałam, że studentką.
A Dolny Śląsk, gdzie toczy się akcja książki, to obecnie moje drugie miejsce na ziemi
Siembieda łączy wątki obyczajowe z sensacją w sposób lekki, a zarazem bardzo bogaty w szczegóły. Czytelnikom też otwierają się różne furtki pamięci. Jak moje reminiscencje miejsc i czasu akcji.
"Katharsis" to imponująca saga. Wzruszająca i wstrząsająca historia łączy w sobie motywy honoru, miłości, więzów krwi i zdrady.
Za zakładkę miałam przypadkiem ulotkę kopalni w Kletnie, która już od początku jest miejscem akcji powieści.
Dla chętnych przytaczam recenzję, która może was zachęcić do lektury CLICK
"Katharsis" Macieja Siembiedy to powieść, która umiejętnie splata historię z fikcją, wprowadzając nas w świat złożony i wielowymiarowy. Siembieda jest znany z mistrzowskiego wykorzystania historycznych motywów i dokumentów, i w "Katharsis" w pełni wykorzystuje te umiejętności, aby przenieść nas w skomplikowaną rzeczywistość XX wieku, naznaczoną wojnami, intrygami oraz wewnętrznymi dylematami.
To książka, która wymyka się standardowym ramom powieści sensacyjno-historycznych. "Katharsis" to podróż przez historię, politykę i kulturę, która nie tylko wciąga, ale i każe zastanowić się nad naturą konfliktów oraz ich wpływem na jednostkę.
Książka skupia się na Polsce, ale również zabiera nas na Bliski Wschód i do Grecji, poruszając tematy bliskie sercu każdego, kto zna choć trochę trudną historię swojego kraju. Sama fabuła jest wielowątkowa i ambitna — śledzimy zmagania bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w świecie pełnym politycznych napięć i osobistych rozterek. Tytułowe "Katharsis" sugeruje oczyszczenie, jednak Siembieda, w sposób daleki od schematycznych konkluzji, zmusza nas do zastanowienia się, co oznacza prawdziwe katharsis we współczesnym świecie.
Autor posługuje się językiem sugestywnym i pełnym detali, tworząc obrazy miejsc i ludzi, które łatwo można sobie wyobrazić. Wątki fabularne łączy z niezwykłą lekkością, choć książka pełna jest faktów i historycznych odniesień, co czyni ją bogatą nie tylko narracyjnie, ale i edukacyjnie. Postacie są wyraziste, a ich losy poruszają, ponieważ widzimy w nich nie tylko figury literackie, ale ludzi pełnych pasji, zagubienia i nadziei.
Jednym z najmocniejszych punktów książki jest jej kontekst geopolityczny — Siembieda odważnie ukazuje, jak historia nieustannie zatacza koło i jak przeszłość wciąż wpływa na teraźniejszość. To nie tylko sensacyjna opowieść o tajemnicach i spiskach, ale również refleksja nad tym, jak kultura i polityka wpływają na nasze wybory.
Siembieda, jak przystało na świetnego pisarza, nie moralizuje, ale prowokuje do myślenia. "Katharsis" nie jest jedynie fikcją literacką — to lustro, w którym możemy zobaczyć fragmenty własnych lęków i marzeń o wolności. Może właśnie dlatego ta książka zostaje w pamięci na długo po jej przeczytaniu, nie tylko jako dobra powieść, ale jako głos współczesnych rozterek i nadziei na prawdziwe katharsis".
A teraz przeszłam do ostatniej książki Sławka Gortycha, gdzie akcja toczy się w Jeleniej Górze. Spędziłam tam część swoich o urodzin w sobotę.




Komentarze
Prześlij komentarz